środa, 15 maja 2019

II Mistrzostwa Powiatu Choszczeńskiego w BnO - Drawno (6-7 IV 2019)


  Dwa biegi, w tym średni zaliczany do klasyfikacji ogólnej Mistrzostw Kujaw i Pomorza - tu kliknij stanowiły dla mnie miłą odmianę od Test Race przed MP w średnim i nocnym BnO. Tym bardziej, że trasy były znacznie łatwiejsze technicznie i tak jakoś czułem się bardziej swojsko na tych terenach niż w okolicach Smołdzięcina.
 Startowałem 3 minuty po B. Małeckim (najgroźniejszego rywala obok Sz. Fiederowicza) i sprawa dla mnie była jasna. Dogonić go możliwie jak najszybciej, a potem w miarę kontrolować swój bieg - oszczędzając siły na nocny etap w Test Race. O dziwo już w okolicach trzeciego punktu kontrolnego dogoniłem B.Małeckiego i nie pozostało mi nic innego jak kontrolować swój bieg - stąd też słabsza średnia na 1 km, tj. 6:17 min niż w przypadku GP Hadesu, gdzie zaliczam biegi ze średnią około 5:30 min/km - a teren zawodów był podobny. 
Mapa BnO - Middle Jaźwiny
   Zaliczyłem trzy małe błędy techniczne - błedne wyjście z PK7, zawahanie przy przelocie z PK5 do PK6 oraz inny punkt przy PK13 - dobrze, że sprawdziłem opisy punktów. Mogłem poprawić przebieg PK7-PK8 oraz PK13-PK14 - ale to nie miało już znaczenia. Mimo niemiłosiernej duchoty, to zaliczyłem fajny bieg w moim wykonaniu. Najgroźniejsi rywali ominęli PK12 i zostali niesklasyfikowani. Tak więc wygrana z dużą przewagą wobec drugiego zawodnika, a biegłem tak na 70-80% moich możliwości.

Mój ślad na 3DRerun - tu kliknij

Podsumowanie:
5,7 km, 18 PK
Czas: 36:26 (średnio 6:17 min/km)
Miejsce: 1/8

Wyniki:
1. Seba Wojciech 36:26
2. Sławomir Frątczak 48:01
3. Krzysztof Butryn 53:53
...
-. Bartłomiej Małecki NKL
-. Szczepan Fiederowicz NKL

   Ostatni bieg w wyczerpującym weekendzie (a to był szósty) miał charakter sprintu w miejscowości Drawno. Fajny teren do biegania przy mikroskopijnej dla mnie mapie, bo w skali 1:3000. Punktów multum i startowałem jako pierwszy zawodnik. Musiałem uciekać i było ciężko o motywację. Nie ukrywam, że nie za bardzo chciało mi się biegać w tym dniu po sukcesie w średnim w Test Race pokonując D.Jończy oraz D.Pachnik. 
Mapa BnO - Sprint - Drawno
   Z drugiej strony w sprintach raczej nie odnosiłem sukcesów, więc zaskoczeniem dla mnie było zajęcie 2 miejsca tracąc ledwie 6 sekund do K.Dzietczyk. Zdecydował błąd przy PK14 - wydawało mi się, że tam był zakaz wstępu. Mapa to co innego - nie było tam zakazu, więc około 15 sekund w plecy na nawrotkę. W tym biegu byłem w stanie wykrzesać z siebie około 80%, bo był to mój szósty bieg w tym weekendzie, stąd też średnia na 1 km nieco słabsza - bo ponad 5 min/km. Z drugiej strony pokonać w sprincie o niemal minutę Sz. Fiedorowicza, to też nie byle co. 

Mój ślad na 2DRerun - tu kliknij

Podsumowanie:
3,1 km, 26 PK
Czas: 15:48 (średnio 5:09 min/km)
Miejsce: 2/6

Wyniki:
1. Kamil Dzietczyk 15:42
2. Seba Wojciech 15:48
3. Szczepan Fiederowicz 16:42
...

środa, 10 kwietnia 2019

Test Race - Smołdzęcino, Połczyn-Zdrój (5-7 IV 2019)


   Cztery etapy (2xNocny, 2xMiddle) przez MP w BnO odbyły się na wymagającym terenie w okolicach Smołdzęcina. Etap 1 do zapomnienia - istny festiwal błędów technicznych spowodowany brakiem doświadczenia + liczne błędy na mapie (tzn. brak aktualizacji), w szczególności brak ogrodzeń w początkowych punktach i dodatkowo źle ustawiony PK7 (strata 8 minut) i długie poszukiwanie PK8 (strata kolejnych 8 minut) i jeszcze ten PK11... Walka do końca i w nocnych biegach obowiązkowo długie spodnie. Krew się polała niesamowicie przez te jeżyny. :) Dużo sił tam straciłem...

Etap 1 - Nocny (kat. CM)
Ślad w 2DRerun - tu kliknij
Podsumowanie
5,9 km, 75m, 20 PK
Czas: 98:58
Miejsce: 3/5

Wyniki:
1. D. Pachnik 95:04
2. G. Ledzion 96:22
3. Seba Wojciech 98:58
4. P. Nowak 99:42
- D.Jończy NKL

    Etap 2 - pomyliłem kategorię i wystartowałem w silniejszej BM - mam obraz ile mi brakuje do najlepszych. Bieg dobry w moim wykonaniu. Błąd przy PK7 i gdy przy PK18 dowiedziałem się, że przy starcie wybrałem złą mapę, to uszło ze mnie powietrze. Do PK24 biegłem troszkę poniżej swoich możliwości. Lepiej mogłem zachować się przy PK18. Miejsce odległe, choć stawka bardzo silna. W swojej kategorii zająłbym spokojnie 2 miejsce.
Etap 2 - Średni (kat. BM)
Ślad w 2DRerun - tu kliknij
Podsumowanie
5,0 km, 65m, 24 PK
Czas: 43:29
Miejsce: 13/17

Wyniki:
1. M. Olejnik 25:58
2. M. Wensław 29:02
3. R. Podzieński 29:48
4. M. Pabich 29:55
5. M. Dzioba 30:21
6. K. Płóciennik 32:32
...
13. Seba Wojciech 43:29
...
17. T. Schwartz 59:00

    Etap 3 - nieco podbudowany wygraną w Jóźwinach (w okolicach Drawna) w middle o godz. 15, zaliczyłem dobry występ w nocnym BnO.  Teren wymagający kondycyjnie, choć technicznie łatwiejszy niż z piątku. Mapa aktualna i zdarzyły się dwa błędy - w tym jeden o koszcie dobre 6 minut, co sprawiło, że nie wygrałem tego etapu. Start masowy ma swoje plusy. Do poprawy - nawigacja nocą. wystarczyło pokonać trasę o 2,5 minuty szybciej... Z drugiej strony - D.Pachnik oraz D.Jończy to medaliści MP.
Etap 3 - Średni (kat. BM)
Ślad w 2DRerun - tu kliknij 
Podsumowanie:
6,2 km, 165m, 23 PK
Czas: 71:31
Miejsce: 3/8

 Wyniki:
1. D. Pachnik 68:55
2. D. Jończy 69:39
3. Seba Wojciech 71:31
4. C.W. Distler 81:45
5. T. Duda 84:00
6. G. Ledzion 84:47
...
8. Sz. Fiederowicz 86:06

    Etap 4 - zdecydowanie najlepszy w moim wykonaniu - mimo błędu na ok. 1,5 minuty w PK4 oraz niepewności przy PK7. Do poprawy - wyjścia z ogrodzeń do rzadkiego lasu z bagnami. Tam najwięcej traciłem. Mimo wszystko - zwycięstwo i pokonanie D.Jończy bardzo cieszy. Dodam, że w Pucharze Przedwiośnia w Górsku pokonał Remika N. o ponad 5 minut. Tak więc pokonałem nie byle kogo :)
Etap 4 - Nocny (kat. CM)
Ślad w 2DRerun - tu kliknij
Podsumowanie:
4,3 km, 18 PK
Czas: 32:44
Miejsce: 1/6 :)

Wyniki:
1. Seba Wojciech 32:44
2. D. Jończy 33:10
3. D. Pachnik 34:53
4. P. Nowak 43:12
5. C.W. Distler 48:17
6.G. Ledzion 69:43

    Reasumując - bardzo ciekawe zawody i bardzo duży bagaż doświadczeń. Wiem co jest do poprawy i widzę też swoje miejsce w szeregu. Zdecydowanie lepiej mi wychodzą biegi middle, choć w nocnym biegu bardzo ważne jest obranie odpowiedniej taktyki - tym bardziej, że bieg odbywa się ze startu masowego. Naturalnie po test race udział wziąłem w sprinterskim bno w Drawnie, zaś w sobotę między porannym middle a nocnym wziąłem udział w middle Jóźwiny - o tym w kolejnym blogu.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Nowy Tomyśl Nocą - sprint (8 II 2019), Grodzisk Nocą - sprint (15 III 2019)


    W lutym oraz marcu odbyły się dwie nocne biegi na orientację w Nowym Tomyślu oraz Grodzisku Wlkp. Paweł Jankowiak uszykował dla nas dwie nocne biegi sprinterskie po mieście i parku (a raczej przedłużone sprinty) - mieliśmy 50 minut na ogarnięcie całej trasy albo części punktów. Zasada była prosta - zebrać jak najwięcej punktów mieszcząc się w limicie 50 minut. Pierwsze zawody odbyły się w Nowym Tomyślu, zaś mapy do sprintu przedstawiały się następująco:
    
Mapa 1 - Nowy Tomyśl Nocą

Mapa 2 - Nowy Tomyśl Nocą 
Przebieg rywalizacji - Nowy Tomyśl Nocą
    O dziwo do rywalizacji o podium dołączył się Marek Filipiak, choć ja stawiałem na zdecydowane zwycięstwo Mateusza Filipiaka. Szansą dla mnie był bieg po parku ze względu na doświadczenie zdobyte w nocnych maratonach na orientację. W tym biegu miałem bardzo dużo szczęścia - równie dobrze mogłem spaść na 3 miejsce. Fuks i tyle, że nie przegrałem z Mateuszem.
   Bardzo fajnie przebieg rywalizacji opisał Paweł, tj.:
"Dzięki śladom GPS udostępnionym przez pierwszą trójkę przeprowadzę relację z przebiegu ich rywalizacji. Seba z uwagi, że przybył tuż przed startem miał mało czasu na analizę mapy. Wszyscy zaczęli od mapy obejmującej teren osiedli. Seba i Mati wybrali na początek bieg na odosobniony 4d a Marek na 3b a potem na 4d. Przez większość tej mapy Mati biegł tuż przed Sebą a Marek był jeden PK do tyłu ze względu, że wziął najpierw 3b. Z 4d Marek pobiegł najpierw na 3f, co było trochę krótszym wariantem. Na dwóch lepszych wyborach wariantów Marek zaoszczędził 280 metrów"
    Brak opracowanej strategii spowodował, że pogubiłem się przy punktach 3a i 3b i niestety około 90 sekund w plecy - następnym razem trzeba będzie przyjść na bieg 10 minut przed startem z markerem w ręku.
"Przed Sebą i Matim 3a i 3b, Seba niepotrzebnie najpierw zalicza 3a po czym biegnie na mostek (?) i dopiero do 3b. To go kosztuje 1:28. Na prowadzeniu Mateusz tuż przed Markiem."
Etap parkowy był dla mnie szansą - początkowo nikogo nie zauważyłem, choć po chwili Mateusza i Marka. Skupiam się na sobie, bo nie było czasu patrzeć na konkurencję. Cieszyłem się jedynie z tego, iż błędy przy 3a i 3b nie kosztowały mnie aż tak wiele. 
   "Etap parkowy był trudniejszy ze względu na nieduże oświetlenie zewnętrzne.Punkty nie byłe łatwe do znalezienia (same perforatory) np. 3n. Na przebiegu 3n-5d Mati popełnia duży błąd na 2:28 i tym samym na prowadzenie wychodzi Marek, który też źle pobiegł ale stracił do Seby mniej bo 53 sekundy.Szybko stawka się wyrównuje. Od punktu przy korzeniu Seba biegnie do 5f, gdyż nie zauważył 4g. Jak widać na obrazku zyskał 56 sekund, ale nie ma 4 punktów."
   Na metę wszyscy wróciliśmy spóźnieni, choć ja byłem najwcześniej na mecie. Kompletnie zapomniałem o punkcie 4g i przypadek sprawił, że nie przegrałem z Mateuszem. W koncówce ścigałem się z Pawłem Wolniewicz (a raczej uciekałem od niego) i to sprawiło, że spóźnienie na metę o 52 sekundy kosztowało mnie 4 punkty, zaś Mateuszowi - aż 8 punktów (za spóźnienie na metę o 106 sekund). Jak tu nie lubić sprinty na orientację na zasadzie score'a :)

Podsumowanie:
Nowy Tomyśl Nocą - przedłużony sprint
Rogaining miejski - 50 minut (średnie tempo: 5:19 min/km)
Wynik: 114/122
Miejsce: 1/19

Wyniki:
1. Seba Wojciech 114 p.
1. Mateusz Filipiak 114 p.
3. Marek Filipiak 111 p.
4. Paweł Wolniewicz 98 p.
5. Konstiantyn Kirakosov 88 p.
6. Hubert Kawa 79 p.
...
19. Łukasz Rosiński z córkami 43 p.

    Kolejny etap odbył się w Grodzisku Wlkp. - z uwagi na brak parku, to można było się spodziewać szybszego biegu niż w Nowym Tomyślu. Oczywiście utrudnieniem było brak lampionów - tylko perforatory z odblaskiem. Pogoda była nienajlepsza - ale dla orientalistów nie pogoda jest wrogiem :) Tym bardziej, że biegać można niemalże w każdych warunkach. Niestety negatywnie wpłynęło na frekwencję, bowiem na trasę długą zdecydowało się zaledwie 11 zawodników. 
Przed startem
   Założenie przedstartowe było proste - zdobyć wszystkie punkty w możliwie jak najkrótszym czasem. Nie patrzyłem na zegarek w trakcie biegu - skupiałem się na tym, by zdobyć wszystkie punkty, zaś na mecie się zobaczy co z tego wyniknie. średnie tempo na poziomie 5:20 min/km w Grodzisku Wlkp było dla mnie osiągalne, więc nie miałem powodu by co jakiś czas sprawdzać czas pozostały do końca. Oczywiście na start wpadłem nieco wcześniej i przygotowany w pisak. Nie miałem zatem przestojów na trasie. 
Mapa Grodzisk Wlkp - cz. 1
    Tym razem start rozpocząłem od zachodniej części mapy i ten wariant wybrał także Marek Filipiak. Przynajmniej nie będę sam na trasie, choć w wielu momentach zastanawiałem się dlaczego od niego nie mogłem uciec. Praktycznie na całej trasie często się widywaliśmy. Pomyślałem, że coś za wolno biegnę... Dopiero na mecie dowiedziałem się, że Marek nie zdobył jednego punktu (okazało się, że jednak dwóch punktów nie zdobył). Z drugiej strony mocno mi dał znać o sobie ostatni mój punkt, tj. 2D i gdyby nie obecność Marka w tym punkcie, to różnie by było. 
Punkt obok zabytkowego wozu strażackiego
  Na mecie zameldowałem się niemal przed limitem i niestety Mateusz F. był już na mecie. Za to jednak bez jednego punktu kontrolnego - a więc wygrałem. Szczerze? Nie do końca wierzyłem w to, bo Mateusz wykonał niesamowity postęp w biegu sprinterskim. Dla mnie sprinty to nie jest bieg w którym chcę osiągać dobre wyniki, więc każde niespodziewane sukcesiki w sprintach mile mnie zaskakują :)
Mapa Grodzisk Wlkp. - cz. 2

    W deszczowy wieczór bieg po mieście jest niezłą odskocznią od biegów leśnych, choć mocno obciążają stawy biodrowe i łydki. Paweł przewidział dyplomy dla najlepszych (tj. mnie i Mateusza), choć nie docenił Marka, który zapewne otrzyma pamiątkowy dyplom w późniejszym terminie :) Troszkę szczęścia miałem, bo w sprintach wystarczy jeden poważniejszy błąd, by wypaść z gry.
Dekoracja najlepszych po dwóch etapach 

Podsumowanie:
Nocny bieg na orientację w Grodzisku Wlkp.- przedłużony sprint
Rogaining miejski - 50 minut (średnie tempo: 5:19 min/km)
Wynik: 42/42, czas: 49:49
Miejsce: 1/11

Wyniki:
1. Seba Wojciech 42 p.
2. Mateusz Filipiak 41 p.
3. Marek Filipiak 40 p.
4. Tomasz Matysiak 35 p.
5. Adrianna Filipiak 32 p.
6. Przemysław Szarlik 30 p.
6. Paweł Wolniewicz 30 p.
...
11. Agata Wolniewicz -6 p.

niedziela, 31 marca 2019

Poznaj Poznań Nocą - E3, E4 i E5


    Szybko ten czas płynie, że ledwo nadążam za pisaniem relacji z zawodów na orientację. Wzmożone treningi z pewnością owocują lepszymi niż do tej pory wynikami czy też lepszym samopoczuciem w życiu codziennym - w końcu sport to zdrowie. Na pierwszy strzał - relacja z etapu 3 Poznaj Poznań Nocą, który odbył się na os. Pod Lipami pod koniec stycznia.
   Dla niewtajemniczonych (o ile tacy jeszcze są :)) napiszę, że cykl Poznaj Poznań Nocą odbywa się każdego roku w środy w okresie jesienno-zimowym - więcej na ten temat - tu kliknij
Elita - os. Pod Lipami

   Coś nie mam szczęścia na tym osiedlu - druga próba i znów NKL. O ile dwa lata temu byłem po prostu chory i przypadkowo ominąłem przedostatni punkt, to w tym roku nie mogłem znaleźć PK12. Nie był prawidłowo ustawiony, tj. o ok. 8 metrów przesunięty na zachód - sam osobiście sprawdziłem. Protest oczywiście został odrzucony przez sędziego i wypadłem z gry o miejsce na podium w cyklu PPN 2018/2019. Pomyślałem - odkuję się na następnym etapie. 
   Szkoda, bo była szansa na historyczne podium w tym etapie -  co więcej przy PK7 byłem nawet na prowadzeniu. Realna była wygrana w tym etapie gdyby nie ten felerny PK12. Jak pisałem wcześniej - obiecałem odkuć to niepowodzenie na następnym etapie i ku mojemu (pozytywnemu) zaskoczeniu - kolejny etap odbył się na Rusałce...

Moje międzyczasy S - PK12

   Poniżej dowód, że byłem i szukałem punktu 12 tam gdzie trzeba. Trzeba było być ślepcem, by nie zauważyć. Niestety padło na mnie, choć 16 zawodników też długo szukało tego nieszczęsnego punktu. Nie powinien być tam rozstawiony - szczególnie, gdy lampion był nieoświetlony. Po prostu był to punkt- widmo. Szkoda tego etapu, bo błąd nie do końca z mojej winy sprawił, że wypadłem z gry o czołowe lokaty.
Być przy PK12 i nie zauważyć punktu w terenie...

    Zawody wygrał Mateusz Filipiak pokonując Marka Muszyńskiego oraz Marysię Gorczycę. Ja zameldowałem się na mecie z czasem 21:55, co przy błędzie przy PK12 sprawiłoby, że zająłbym 5 miejsce. Złość przy PK12 sprawił, że uzyskałem najlepszy międzyczas PK13, a nawet PK16 i o dziwo z PK19 do Mety. Tak więc byłem nieco rozczarowany moim występem, bo była historyczna szansa na miejsce na podium w tym etapie. Niemniej jednak bno w moim wykonaniu idzie w dobrym kierunku, co miałem udowodnić w kolejnym etapie.

Moje międzyczasy od PK13 do Mety

Podsumowanie:
Poznaj Poznań Nocą - E3 (os. Pod Lipami)
2,6 km, 18 PK
Czas: NKL (średnio 5:08 min/km)
Miejsce: -/39

Wyniki:
1. Mateusz Filipiak 20:36
2. Marek Muszyński 21:04
3. Maria Gorczyca 21:24
4. Marcin Łuczak 21:40
5. Paweł Górczyński 21:59
6. Przemysław Szarlik 22:16
..
- Seba Wojciech NKL


     Ku mojemu zaskoczeniu - kolejny etap odbył się na jez. Rusałka. Pomyślałem sobie, że jeśli nie na tym terenie nie zajmę miejsca na podium, to znaczy, że jesteś słaby. Tym bardziej, że nie ma tygodnia bez treningu na tym obszarze. Trzeba podkreślić, że nocny bieg w lesie, to nie to samo co w ciągu dnia - nawet, gdy teren zawodów jest doskonale mi znany. 
     Faworytem w tym biegu był Paweł Jankowiak, zaś ja liczyłem na utrzymanie możliwie jak najlepszego tempa biegu i nie popełniając błędów nawigacyjnych. Tym bardziej, że minutę po mnie startował Mateusz Filipiak. Tak więc była koncentracja oraz chęć walki do końca :)
Elita - jez. Rusałka
    Dużo w tym biegu zależało od pierwszych trzech punktów - zdołałem je zdobyć jako trzeci zawodnik, tj. za Pawłem Jankowiakiem i (uwaga!) Robertem Banachem. Czułem, że w tym biegu będzie dobrze - Pozostałe punkty zdobyte bardzo szybko i zacnie i w efekcie byłem na prowadzeniu do PK13. Na przyszłość mam nauczkę, by zrezygnować na 2-3h przed biegiem z kapusty gotowanej czy fasolki - by uniknąć lekkich komplikacji w brzuchu :)
Międzyczas z PK1 do PK13
    Niepotrzebnie stanąłem przy PK14 - częściowo źle wyszedłem z PK13 i w trakcie przelotu trafiłem na punkt z innej trasy. Niepotrzebny błąd - być może na wagę zwycięstwa. W końcówce biegu zabrakło kopyta - punkty były banalne, tylko szybkość nie taka jak trzeba. Od punktu 15 do mety biegłem w tempie na poziomie 4:44 min/km, a powinienem na poziomie ok. 4:20 min/km. Zabrakło jak pisałem wcześniej kopyta, choć nieznaczne komplikacje w żołądku zrobiło swoje.Tak więc mała nauczka na przyszłość, by uważać co jeść na około 2-3h przed biegiem. 
Międzyczas z PK13 do Mety
     Poniższe zdjęcie mówi samo za siebie :) A to był tylko bieg w ramach cyklu Poznaj Poznań Nocą. Zależało mi jednak na dobrym wyniku - akurat w tym terenie. I w końcu zająłem miejsce na podium w elicie - a dość długo czekałem :)
No rzeczywiście w tym biegu dałem z siebie wszystko :)
    Końcowe wyniki z elity chyba nie stanowią zaskoczenia. Pierwsza trójka troszkę odskoczyła od pozostałych zawodników. By zająć miejsce na podium w tym etapie - trzeba było przebiec w tempie niecałe 5:30 min/km - nie popełniając większych błędów nawigacyjnych - co nie jest takie trudne nocą. Nie udało mi się pokonać Pawła, jak i Roberta (sic!), ale minuta straty do zwycięzcy nie była dla mnie w tym biegu niemożliwa do zniwelowania. A stracić zaledwie 24 sekundy do niezwykle utytułowanego R.Banacha, to już uznaję za bardzo duży sukces - nieważne czy nadal aktywnie biega, czy też. To przecież legenda BnO i wzór dla wielu orientalistów :)

Ślad w 3DRerun - tu kliknij

Podsumowanie:
Poznaj Poznań Nocą - E4 - Rusałka
4,1 km, 18 PK
Czas: 26:34 (średnie tempo: 5:28 min/km)
Miejsce: 3/44

Wyniki:
1. Paweł Jankowiak 25:31
2. Robert Banach 26:10
3. Seba Wojciech 26:34
4. Piotr Dopierała 29:05
5. Mateusz Filipiak 31:01
6. Artur Fliszkiewicz 32:03
...
44. Grzegorz Kurkowiak NKL

     Ostatni etap finałowy odbył się na os. Sobieskiego - również bardzo dobrze mi znany, co z pewnością stanowiło mocną stronę. Teren zawodów był bardzo szybki za względu na poziomą lub pionową zabudowę osiedli - można było nieźle się rozpędzić. Krótki dystans, stosunkowo mała liczba punktów kontrolnych = rekordowo krótkie czasy zawodników. 
Mapa elity z E5 - os. Sobieskiego
   Założenie było proste - przebiec traskę możliwie jak najszybciej, tzn. w taki sposób, by wytrzymać całą trasę. Przełamanie bariery 5:00 min/km było w zasadzie oczywiste - trzy lata temu przebiegłem nieco dłuższą trasę z średnim tempem na poziomie 5:09 min/km. W tym roku nieco szybciej biegam niż trzy lata temu - ciekaw byłem z jakim czasem uda mi się ukończyć bieg na os. Sobieskiego. 
   Otrzymałem pierwszą minutę zawodów - niedobrze, bo to oznaczało, że będę musiał nieco dłużej podbijać punkty kontrolne na stacjach SI. Tak się dzieje, gdy pierwszy zawodnik podbija punkt - przy 18 punktach kontrolnych - dodatkowa sekunda na punkt oznacza dodatkową stratę z rzędu 18 sekund - bardzo dużo jak na sprint. Do tego doszła błędna organizacja startu - mapy były tak uszykowane, że zawodnik mógł je odebrać dopiero po minucie od minuty startowej. Gdyby nie moja spostrzegawczość, to zaliczyłbym start dopiero w 2 minucie, a nie w pierwszej. Wiem, że to tylko zabawa - ale start w tym etapie powinien być lepiej dopracowany. Albo po prostu nie dawać czołowym zawodnikom początkowych minut. 
    Z drugiej strony wylosowanie początkowych minut daje jedno - Twoim przeciwnikiem jest tylko czas. Przede mną nie było żadnych zawodników z elity, jak również za mną. Mogłem na spokojnie skupić się tylko na biegu i nie patrzeć na innych - bo ich po prostu nie było :)
   Śladu z trasy nie będę przytaczał, bo trasa była tak prosta i mało wariantowa. W tym etapie liczyła się przede wszystkim szybkość, stąd przegrana z Pawłem Jankowiakiem i Mateuszem Filipiakiem (ma dopiero 21 lat i myślę, że w sprincie wiele jeszcze zawojuje :)). Po raz pierwszy w życiu w sprincie pokonałem Pawła Górczyńskiego - kolejny sukces w 2019 roku. Początkowo miałem nkl-a, lecz po moim "proteście", tzn. po sprawdzeniu historii odczytów z puszek z PK1 i PK12 - mój wynik został uznany.
Dystans dla mnie był za krótki, więc treningowo jeszcze przebiegłem tę samą trasę w odwrotnej kolejności :)
   Cykl PPN 2018/2019 zakończony i znów bez sukcesu w ogólnej klasyfikacji. Była życiowa szansa na najniższy stopień podium - gdyby na os. Pod Lipami - org zaliczył mój protest wynikający z "lekko" błednie postawionego punktu, gdybym nie był tak ślepy w tym etapie, to... Z drugiej strony - gdyby nie złość sportowa, to nie wiadomo z jakim wynikiem skończyłbym etapy 4 i 5.

Ślad w 3DRerun - tu kliknij

Podsumowanie:
Poznaj Poznań Nocą - E5 - os. Sobieskiego
3,0 km, 17 PK
Czas: 17:03 (średnie tempo: 4:39 min/km)
Miejsce: 3/35

Wyniki:
1. Paweł Jankowiak 15:52
2. Mateusz Filipiak 16:17
3. Seba Wojciech 17:03
4. Paweł Górczyński 17:23
5. Artur Bednarek 17:50
6. Marek Muszyński 17:52
...
35. Kasprzyk Radosław 40:05

wtorek, 29 stycznia 2019

Śnieżne Konwalie - Trzebiechów (26 I 2019)


  Krótko pisząc - pokazałem w końcu na co mnie stać na ŚK -cytując moje słowa z relacji z etapu 1 GP Hadesu, tj. "...i czas teraz pomyśleć o taktyce na Śnieżne Konwalie - oczywiście nie na pokonanie P. Jankowiaka czy M.Plesińskiego (50 km to już zupełnie inny wymiar biegania, ale na jakieś konkretne miejsce i konkretny czas. Czas najwyższy coś pokazać na Śnieżnych Konwaliach a nie zajmować jakież miejsca poza TOP20."  Czwarte miejsce na ŚK zawsze należy uznać w kategorii sukcesu - najlepsze było to, że tak niewiele zabrakło do miejsca na podium. Do tej pory to jedyne zawody indywidualne w ramach Pucharu Konwalii - w którym nie zająłem miejsca na podium. Byłem już na podium w Rajdzie Konwalii (Medium) i nawet dwa razy na Nocnym Marku. Na Śnieżnych Konwaliach zajmowałem do tej pory odległe miejsca - zaś miarka się przebrała w 2018 roku. 
    W tym roku musiało być inaczej, choć w tym roku większą uwagę skupię się na BnO niż na maratonach na orientację. Chciałem po prostu z uśmiechem na twarzy przebiec pierwsze 25 km, zaś potem się zobaczy. Chciałem również wybrać odwrotny wariant niż większość zawodników - wystartowałem minutkę później niż reszta. Zacząłem napieranie na orientację od PK1 - za mną dwóch zawodników, ale musieli mieć wolniejsze tempo niż moje. 
Start TP50 - ze strony organizatora ŚK
   Cztery mapy do BnO - to jest to co najbardziej lubię. Ciężko biec na krechę z mapą w skali 1:50000. W tych mapach zawsze upartuję swoją szansę - gorzej jednak z kondycją. Wyraźnie osłabłem po 30 km - ale każdy przecież słabnie. Może to kwestia psychiki - na Nocnym Marku, biegnąc z W.Wiatr biegłem szybciej po 30 km niż na ŚK - a może tak mi się tylko wydaje. Niemniej jednak spotkając się w połowie trasy z P.Dopierałą i wcześniej widząc odciski butów tylko jednego zawodnika wyczułem szansę na historyczny sukces - byle tylko nie złapać skurczy i nie popełnić błędów nawigacyjnych.
Mapa główna z moim śladem z biegu
    Za mną nie było żadnej konkurencji - nikt mnie nie gonił. W drugiej części trasy miałem pełny przegląd konkurencji z TP50 - najpierw P.Dopierała, chwilę później dwie pary - napewno W.Prozorowski i W.Binkowski. Potem widzę Pawła, Agę i chwilkę później Krzysia i Artura. Potem już tylko zawodników z TP25 - w tym wiele znajomych twarzy. Nie byłem przynajmniej sam i dzięki temu byłem w stanie zmotywować się do biegania - a z tym różnie bywa, bo lubię czasami po prostu usiąść w lesie na kilka minut :) Na mecie zawsze żałuję - ale odpoczynki są dość ważne, choć wiem, że lepiej przejść na chód niż się położyć/usiąść. 
Półmetek - z bezpośrednim konkurentem
    Żal niewykorzystanej szansy, choć za sobą pozostawiłem wielu mocnych konkurentów. Zbliżyłem się do P.Dopierały - co takie oczywiste nie jest. Do najlepszych sporo mi brakuje - przełamanie 6h na trasach TP50  staje się dla mnie coraz bardziej realne. I taki czas daje duże szanse na podium - niezależnie od stawki zawodników. Głównym założeniem w początkowej części trasy było zapewnienie przyjemności z napierania - śnieżna sceneria krajobrazu leśnego w okolicach Trzebiechowa to miało mi zapewnić i oczywiście także mnogość map do BnO - przyjemnie mi się biega po takich mapach, choć trzeba wyłożyć nieco więcej siły na bieg po lesie niż bieg po ścieżkach. 
TOP6 - na mecie M.Plesiński
   Do podium zabrakło 16 minut - nie wiem czy to dużo czy mało. Zapomniałem ile przerw zrobiłem na trasie - a były dość krótkie. Starałem się biec przed siebie i nie popełniać błędów nawigacyjnych. Może kilka wariantów było bardziej optymalnych - może gdybym przyspieszyłem w końcowych 10 km trasy - może gdybym znał swoje położenie wobec P.Dopierałę - może gdybym biegł z partnerem w końcowych kilometrach - może i może.... W każdym razie jeszcze nie teraz - podium na ŚK jeszcze nie dla mnie. Jest jednak coraz bliżej - na razie pokazałem, że stać mnie na wiele i rok 2019 już się robi ciekawy :)
Podium ŚK TP50
   Zawody wygrał M.Plesiński z czasem poniżej 5h pokonując P.Jankowiaka oraz P. Dopierałę. Tak więc przełamanie 6h dawało miejsce na podium ŚK w kat. TP50. TOP6 uzupełnili: ja oraz W.Binkowski i W.Prozorowski (zwycięzcy Szagi 2018). Kolejny maraton na orientację - Rajd Liczyrzepy w Bystrzycy - także z silną stawką zawodników i raczej nie jestem bez szans na 3 miejsce - tym bardziej, że w formule 8h rogainingu.

Podsumowanie:
TP50
33 punkty kontrolne
Czas: 6:11 (~47 km, 7:55 min/km)
Miejsce: 4/57

Wyniki:
1. Mariusz Plesiński 4:58
2. Paweł Jankowiak 5:29
3. Piotr Dopierała 5:55
4. Seba Wojciech 6:11
5. Waldemar Binkowski 6:28
5. Wiesław Prozorowski 6:28
...
57. Tadeusz Mleczek 10:52 (15 PK)

piątek, 25 stycznia 2019

Grand Prix Hadesu - Etap 1 - Ligowiec (20 I 2019)


  Kolejna edycja Grand Prix 2019 rozpoczęła się w Ligowcu i w tym razem znów poszło mi bardzo dobrze (powyżej moich oczekiwań). Przed zawodami nastąpiła dekoracja najlepszych z cyklu GP Hadesu 2018 i poniższe zdjęcie mówi samo za siebie - Pawła Jankowiaka co prawda nie pokonałem, ale za to poprawiłem wynik z 2017 roku (o dwie lokaty). Byłem przekonany, że 2018 rok będzie cięższy niż 2017 rok ze względu na silniejszą konkurencję. Na szczęście zdołałem wygrać jeden etap (w Bogucinie) oraz trzy razy zająć drugie miejsce. W tym roku postawiłem nieco ambitniejsze cele - czas poniżej 55 minut bądź łączny przebieg z średnim tempem na poziomie poniżej 5:30 min/km (jeśli dystans w linii prostej okaże się krótszy). 
Podium trasy zaawansowanej
    Ligowiec zaczyna być moim ulubionym terenem zmagań - w szczególności w lasku ulokowanym między torami kolejowymi. Teren ten potrafi upokorzyć każdego - mnie również :) Założyłem, że te zawody wygra ten, kto popełni najmniej błędów w tym terenie i pobiegnie możliwie szybko. 
    Przed biegiem porządny 40 minutowy trening i nieomal spóźniłem się na start - gorąca jeszcze głowa sprawiła, że popełniłem błąd techniczny w dobiegu do PK1 - 30 sekund w plecy. Tyle razy sobie powtarzam - koncentracja najpierw, a potem biegać ile fabryka mi daje. No cóż - PK2 zdobyty jako najlepszy z 19-sekudnową przewagą wobec drugiego. W tym punkcie awansuję z 25 lokaty na piąte. 
Przebieg (mój i Pawła J.) do torów kolejowych - 1 minuta straty
   Trochę niepewności przy PK3 - wcześniej doganiam A.Bultrowicz i Jacka Gorczycę. Z przebiegów na 3deRun zauważałem, że wyprowadziłem w błąd Jacka :) Ja trafiłem nieco za wcześnie na rów, choć z międzyczasów wynika, że nie było tak źle. Niemniej jednak przydało się tam zachowanie większej koncentracji. Z kolejnymi punktami nie było problemów - byle utrzymać wysokie tempo biegu. Przy dość prostych przelotach przy PK7 tracę do Pawła J. - niemal 1,5 minuty i jestem trzeci (za K.Mol). Tak więc przy PK7 - pierwsza trójka taka sama jak z klasyfikacji ogólnej GP Hadesu 2018 :)
Seba w akcji - przebieg między PK1 a PK2


Międzyczasy TOP10 -do PK10
    Na torach kolejowych - tj. między PK8 a PK9 traciłem do Pawła J. minutę - i czas rozpocząć prawdziwą zabawę. Długie przeloty za mną - teraz czas na prawdziwą nawigację i lekcję spostrzegawczości. Przy PK9 z walki o podium wypadł K.Mol - który tam stracił aż 9 minut na poszukiwania tego punktu. Ja z kolei przy PK11 zmniejszyłem stratę do Pawła o 15 sekund.
Mapa trasy zaawansowanej GP1 Hadesu
   Małe wahnięcie miałem przy PK12 - Glicha pisał na fejsie, iż atak z prawej strony był dużo trudniejszy niż z lewej z względu na stertę gałęzi. Nie jest to dla mnie niewiadomo jaka przeszkoda, ale znacznie spowolniło mój bieg i brakowało tam terenów otwartych - tam niestety straciłem 30 sekund. Ten punkt okazał się najtrudniejszy - aż 1/3 zawodników z zaawansowanej tam traciła nieco czasu. 
   Zabawa trwa jednak dalej - przecież to dopiero początek całej zabawy. Do PK16 zmniejszam stratę do Pawła o 30 sekund, zaś przy PK19 obejmuję prowadzenie :) Niestety próba detronizacji Pawła spełzła się z niczym, bowiem błąd popełniam przy PK20 - błędny azymut i niestety minuta w plecy. Znów spadam na 2 miejsce.
Moment prowadzenia na trasie
    W końcówce dwa błędy popełnia Paweł - lecz nie zdołałem znacząco przyspieszyć w końcówce - troszkę żałuję, ale po fakcie każdy jest mądry. W trakcie biegu nie wiedziałem, że tracę do niego niemal 10 sekund w końcówce. Tak więc pozostaje szukać szansy w innych biegach - trudnych technicznie, bo tylko na tych terenach mam jakąś szansę.Tak więc nie liczę na zbyt wiele w Wiórku oraz Żabinku - choć przyjemnie będzie popatrzeć na średnie tempo biegu poniżej 5:30 min/km i na to liczę :)
Międzyczasy TOP10 - od PK11
    Małym pocieszeniem dla mnie jest to, że pod kątem sumy przebiegów - pokonałem Pawła J. - aż w 13 przebiegach byłem szybszy od Pawła J. Trzeba także zaznaczyć, że pokonałem również Pawła Golinowskiego (a to też jest zawodnik wagi "ciężkiej"). 
Na pocieszenie - pod kątem sumy międzyczasów, to nie przegrałem z Pawłem J. :)
    Cieszy mnie ten postęp i czas teraz pomyśleć o taktyce na Śnieżne Konwalie - oczywiście nie na pokonanie P. Jankowiaka czy M.Plesińskiego (50 km to już zupełnie inny wymiar biegania, ale na jakieś konkretne miejsce i konkretny czas. Czas najwyższy coś pokazać na Śnieżnych Konwaliach a nie zajmować jakież miejsca poza TOP20. 

Podsumowanie: 
GP Hadesu - etap 1
6,9 km, 23 PK
Czas: 44:12 (5:24 min/km)
Miejsce: 2/32

Wyniki:
1. Paweł Jankowiak 44:03
2. Seba Wojciech 44:12
3. Paweł Golinowski 47:44
4. Konrad Koguciuk 53:09
5. Mateusz Filipiak 54:07
6. Piotr Zamiara 54:17
...
32. Jarosław Wojciechowski 90:36