wtorek, 27 lutego 2018

Rajd Liczyrzepy - Krośnice (24 II 2018)


   Druga edycja zimowego Rajdu Liczyrzepy zorganizowana przez KS Artemis odbyła się w okolicach Krośnic (koło Milicza), a więc na terenie "nizinnym" w odniesieniu do zeszłorocznej edycji Rajdu Liczyrzepy w Białym Kościele. 
   W tym roku obowiązywał rogaining 8h - innymi słowy masz nazbierać jak najwięcej punktów (najlepiej najbardziej wartościowe) i wrócić na metę w ciągu 8h. Każdy punkt cechował się wagą od 10 do 90 punktów, zaś minuta spóźnienia na metę kosztował 10 punktów kary. Oznacza to, że spóźnienie na metę o 9 minut kosztuje tyle samo, co zdobycie punktu na krańcach mapy dostarczonej przez organizatorów rajdu w skali 1:50000. 

   Punktów do zdobycia było 1790, zaś najlepszy w kat. TP50 zdobył 1350 punktów (a właściwie, to 1360 punktów, bowiem spóźnił się na metę o 1 minutę). Mi przypadła 7 lokata z powodu 12-minutowego spóźnienia się na metę, bowiem zdobyłem 1100 punktów. Gdybym przybiegł na metę o 2 minuty szybciej - zająłbym 5 miejsce, zaś zmieszczenie się w limicie - 2 miejsce. Jest co żałować, bowiem 12 minut to naprawdę niewiele - wystarczyło nieco szybciej znaleźć punkt 73 czy też nie robić 2-3 minutowych przerw w okolicach dwóch punktów kontrolnych czy też nieco inaczej rozegrać taktycznie wschodnio-południową część mapy. Takie gdybania, to już musztarda po obiedzie :)
Mapa z moim przebiegiem wraz z lepszym wariantem w części pd-wsch. mapy
Start - 12-31-57-62-38-37-44-Mapa OS 
12,5 km, 1:24, 6:43 min/km
    Na około 20 minut otrzymaliśmy mapy i or razu narzuciła się niejednoznaczna kolejność zdobywania punktów. Uznałem, że za wszelką cenę w miarę na początku zdobyć punkty z BnO, zaś na koniec zostawić punkty położone w okolicach stawów. Warunki pogodowe były typowe na zimę - 6,5-stopniowy mróz, zaś podłoże twarde jak beton, co bardzo obciążało moje ścięgna Achillesa. 
     Zanim wszedłem w mapę OS - miałem za sobą dość fajne tempo biegu - średnio 6:43 min/km. Jedynie z PK12 oraz PK57 miałem lekkie problemy o koszcie 1-2 min. Przy mapie 1:50000 bardzo ciężko jednoznacznie na azymut trafić w punkty kontrolne. Podobało mi się to, że przez większą część trasy byłem sam - od czasu do czasu widząc niewielu konkurentów - głównie W. Prozorowskiego. 


Mapa OS - 25-24-21-59-22-33-36 
16,9 km 1:58, 6:59 min/km
   Punkty na mapie BnO zdobyte w 34,5 minuty - a więc na spokojnie i bez szaleństw. Delikatny błąd popełniłem przy 21 z powodu zbyt gęstego lasu, jak również przy PK36 z powodu rozwidlenia rowów. Niemniej jednak straty czasowe były niewielkie i niemal 17 km pokonane ze średnią prędkością poniżej 7 min/km - a więc lepiej niż na Śnieżnych Konwaliach. 

Wyjście z mapy OS - 92 - 52 - 55 - 61 
28,4 km, 3:29, 7:22 min/km
    Wyjście z mapy oraz wejście do Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy z multum znaków zakazu wejścia z powodu wycinki - ile można wycinać te lasy... Zignorowałem te zakazy, bowiem założyłem, że rajd Liczyrzepy posiada stosowną zgodę od Nadleśnictwa. Na pierwszy strzał PK92 - o dziwo łatwo zdobyty - bardzo pomogły wysokie górki oraz charakterystyczne granice kultur. Miałem za sobą 20,2 km z czasem 2h 22 min oraz 530 punktów. Przede mną trzy leśne punkty o wartości 50, 50 i 60 punktów zdobyte dość łatwo i na spokojnie - tempo biegu coraz wolniejsze, ale nadal dla mnie przyjemne. Początkowo planowałem po PK52 zdobyć wschodni punkt 54, ale skusił mnie bardzo łatwy przebieg do PK61. Bieganie oraz nawigacja na mapie 1:50000 nie jest jednak taką prostą sprawą...
61 - 41 - 93
33,9 km 4:25, 7:49 min/km
    Przekonałem się w trakcie przebiegu do PK41 - miałem nadzieję, że gdzieś obok rzeki będzie jakaś ścieżka - były co prawda, ale typowe dla myśliwych czy wędkarzy. Zmęczenie powoli daje mi we znaki, jak również słabną motywacja. Zawsze między 3 a 4 godziną odczuwam największe kryzysy w aspekcie motywacji do dalszego biegania. Tutaj dogania mnie W.Prozorowski - ale na szczęście nie zwracam na ten fakt uwagi - to nie jest bieg liniowy, więc nie muszę się z nim ścigać czy zwiększyć tempo biegu. Wiem, że jestem w stanie go pokonać - ale najważniejsze dla mnie było to, by uzyskać możliwie jak najwięcej punktów. Troszkę zamotwałem się przy PK93 - z powodu błędnie wybranej ścieżki, choć widziałem ambonę - postanowiłem poszukać innej ambony - tutaj niepotrzebnie straciłem cenne 5-8 minut... Z pewnością to zaważyło na moim końcowym wyniku.
93 - 71 - 34 
39,7 km, 5:12
    Teraz czas na zdobycie punktów w górę od PK93, tj. 71 i 34. Nie było łatwo zejść z PK93 - pełno było ogrodzeń w okolicach 300-500 metrów od zabudowań. Na szczęście była jakaś ścieżka skierowana do drogi asfaltowej, co spowodowało, że do PK71 nie biegłem sam - był też W.Prozorowski, który na szczęście dla mnie wybrał inny punkt niż 34 - a może się mylę. PK34 był dośc prosty nawigacyjnie, choć trzeba było tam nieco uważać, bo wiele tam było ścieżek... Punktów miałem już 910...

34 - 58 - 47 - 26 
44,3 km, 5:53, 7:58 min/km
   Niemal 40 km za sobą oraz 2h 45 min - dalszy wybór był oczywisty - punkty na wschód o wartości 50, 40 i 20.  Nie ma co się rozpisywać nad tymi punktami  - szybko zdobyte i po niemal 6h miałem już 1020 punktów. W tym momencie mogłem na spokojnie zastanowić się nad dalszym wariantem - wydawało mi się, że na spokojnie zdobywając punkty ulokowane na południe  - dotrę na metę z czasem poniżej 8h. Plan był bardzo ambitny - najpierw PK73, 81,35,56,43,29,15 i 42 - co dało 1350 punktów, a więc niepowtarzalna szansa na pokonanie M.Jędroszkowiaka (jak by się okazało). Ten plan był zbyt ambitny i już zdobywają PK73 czułem, że mogę nie zdążyć. 

26 - 73 - 81 - 35 - 11 - okolice 43
55 km, 7:35, 8:16 min/km
   PK73 - po niemałych problemach zdobyty w 28 min (o kilka minut za długo) - do końca 109 minut. Punkt 81 w 25 minut - do końca 84 minuty - w tym momencie zapominam o PK56 i siłą rzeczy po PK35 będę musiał wziąć mało wartościowy punkt 11. Po zdobyciu PK35 zostało mi już tylko 64 minuty. Został mi PK11 i w tym momencie powinienem wrócić na metę - miałbym 1210 punktów i 2 miejsce. Niestety wybrałem trudniejszy wariant przez zarośnięte bezdroża... 
   
okolice 43 - 15 - Meta
60,1 km, 8:12, 8:11 min/km
   W pewnym momencie byłem bardzo blisko PK43 - czasu było już tak mało, że myślami byłem tylko przy mecie. Trzeba było zdobyć PK43, a potem PK29 i na metę, zamiast wybrać długi przelot do PK15 - bez sensu, ale takie są już uroki rogainingu - tutaj decydował brak doświadczenia. Ostatnia godzina biegu - tylko 20 punktów i do tego 120 punktów kary - tragedia...
    Kompletny brak taktyki w końcówce zawodów, co zaowocowało spadkiem na 7 miejsce. Tyle kosztują kary za spóźnienie...

Podsumowując:
Rogaining, 8h
60,09 km, 8:12
Miejsce: 7/41

   Zawody wygrał M. Jędroszkowiak - zgodnie z przewidywaniami, zaś drugie miejsce przypadło Sławkowi Sz. a trzecie miejsce - Pawłowi M. Kondycyjnie było całkiem ok, zaś pierwsze sześć godzin napierania - bardzo dobrze w przeciwieństwie do ostatnich dwóch godzin, gdzie kompletny brak sensownej strategii decydował o słabym dla mnie końcowym wyniku. Mierzyłem nieco wyżej - znów pozostaje mi zacisnąć zęby i poszukać kolejnej szansy w kolejnym rajdzie na orientację.
  Na koniec kilka ciepłych słów dla orgów - baza w Schronisku, pyszne jedzenie (dawno nie jadłem wypasionego żurka), piwo, chleb ze smalcem, zacna i ciekawa trasa (mimo tylko jednego OS - ale zawsze coś). W maju zapewne przyjadę z małżonką, zaś kolejny rewanż za rok (muszę w końcu zaliczyć miejsce na podium podobnie jak w Grassorze :)).

Wyniki:
1. Michał Jędroszkowiak 1350 p. (8:01, 10 p. kary)
2. Sławomir Szczepański 1200 p. (7:40)
3. Paweł Majcher 1190 p. (7:31)
4. Wiesław Prozorowski 1180 p. (8:01, 10 p. kary)
5. Jan Parzybut 1110 p. (7:56)
6. Borys Binkowski 1110 p. (7:52)
7. Seba Wojciech 1100 p. (8:12, 120 p.kary)
...
41.Sylwester Jagodziński 460 p.(7:45)
41. Barbara Wysocka 460 p. (7:45)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza