czwartek, 9 listopada 2017

Azymut Orient - Kruszwica (4 XI 2017)

   Rajdu organizowanego przez Ł. Putza oraz P. Mantyckiego od 2012 roku (z przerwą w 2013 roku) nie trzeba specjalnie przedstawiać. Do tej pory wziąłem udział w Złocie dla Zuchwałych (w latach 2014-2015) i niestety od tamtej pory jakoś te rajdy umknęły mojej uwadze. W tym roku miałem w planach wzięcie udziału w Złocie dla Zuchwałych, ale po "klęsce" w rajdzie Liczyrzepy postanowiłem nieco odpocząć mentalnie. Obiecałem sobie jednak, że tym razem nie odpuszczę Azymutu Orient mimo dużej konkurencji ze strony Nocnego Marka. 
     W minionym roku - frekwencja nie dopisała (pewnie ze względu na niedzielny termin). Za to w tym wszystko uległo zmianie mimo, że w okolicach Kruszwicy lasów jest jak na lekarstwo. Mimo, że trasa była łatwa nawigacyjnie, to liczne mokradła dały wszystkim zawodnikom we znaki. Stawka w kat. TP50 była zaiste wyborna - o ile pierwsze dwa miejsca "zarezerwowane" były dla Michała J. i Marcina H., to trzecie miejsce było sprawą otwartą. Sobie dawałem małą szansę na miejsce na podium ze względu na to, iż szybkość nie jest moją mocną stroną. Cień szansy wyczułem w momencie przejścia na mapę do BnO, a przede wszystkim przy niestandardowych wariantach po mokradłach. Niemniej jednak w tym rajdzie należało przede wszystkim utrzymać wysokie tempo biegu - szczególnie w pierwszych 20-25 km. 

Start - PK25 00:07, 1,3 km
      Start rozpoczął się o nietypowej dla mnie godzinie, tj. 6 rano - nigdy nie lubiłem biegać w porannych godzinach. Na szczęście dzień wcześniej - dość wcześnie poszedłem spać i byłem dość wypoczęty po tygodniowym trybie pracy. Niemniej jednak zaliczam się do nocnych marków, a nie rannych ptaszków. Doborowa stawka zawodników oraz rześkie jesienne powietrze zrobiło swoje. Nie bez znaczenia miał blisko położony PK25 - Mysia Wieża (oczywiście na szczycie tejże wieży :)) Na dobry początek za górką był jakiś ponad 2-metrowy płot - postawiony dla kosmetyki otoczenia... Oczywiście była to przeszkoda prawie nie do przejścia. Punkt zdobyty po 7 minutach jako 8-10 zawodnik - przez ten nieszczęsny płot....
PK25 - PK3 00:35, 5,3 km
     Do punktu trzeciego miała prowadzić ładna ścieżka obok rowu - oczywiście ścieżki nie było. Pole kukurydziane oczywiście zaorane o tej porze - tylko te nieszczęsne błoto. Przede mną widzę P. Witczaka (jeszcze lidera PP w kat. TP100), zaś za mną biegnie A. Sejbuk. Na razie jeszcze nie wiem, które miejsce zajmuję. Wydaje się, że PK3 był nieco dalej położony niż wynikałoby to z mapy.
PK3 - PK20 00:53, 7,5 km
     Troszkę przekombinowałem z wariantem do PK3 - mogłem przecież wrócić do asfaltu i na spokojnie dobiec do PK20. Kombinowałem jak mogłem - jakbym czuł niedosyt biegania po polach czy mokrej trawie. Kilka minut mogłem zaoszczędzić, ale na szczęście na horyzoncie widzę P. Witczaka, zaś z PK20 wyłoniła się czołówka tego biegu - bez M. Jędroszkowiaka (którego spotkałem przy PK2, bowiem spóźnił się na strat o 20 min). Z tego punktu na czoło wysunął się M. Hippner, potem dwóch szybkich zawodników (choć do tej pory nie widziałem ich w innych rajdach) i K. Gostomczyk. Byłem zatem piąty.
Biegać po takim polu...
Autor zdjęcia: K. Sieracki
PK20 - PK2 01:15, 10,8 km
   Bez historii, sporo biegania po drodze, zaś w końcówce na krechę przez pole. Za mną biegnie P.Witczak, który nieco sprężył się widząc M. Jędroszkowiaka. W tym momencie spadam na 7 miejsce... Słabo, za słabo mi wychodzi to bieganie. Ciężkie nogi miałem i zazdrościłem nieco płynnego biegania Michała J. po błotnistych polach. Co prawda - też biegałem, ale w zbyt słabym tempie, by nawiązać równorzędną walkę 

PK2 - PK26 01:36, 13,9 km
    I nastał mały cud - w tym punkcie stawka uległa zresetowaniu :) Mogłem na spokojnie wyznaczyć moją pozycję :) Faktycznie byłem siódmy, zaś punkt znajdował się w "prywatnym terenie" w Gaju. Jakże byłem zaskoczony, gdy Marcin H. zdobywa punkt po mnie :). Punkt był dość niejednoznaczny, zaś org zapomniał wspomnieć, że punkt znajduje się w Gaju. Na szczęście dla mnie stawka uległa zresetowaniu, tzn. gra rozpoczęła się od nowa. Z mojego śladu wynika, że punkt był dalej niż powinien... Może to błąd mapy, albo śladu...
PK26 - PK5 01:53, 16,5 km
    Typowy bieg na przełaj - zero nawigacji i widzę, że liczy się ośmiu zawodników. Do walki o czołowe pozycje nawiązał B. Lepka, który z PK5 wybrał PK4. 

PK5 - PK12 02:13, 19,4 km
    Kiepski wariant do PK12 - za to niezbyt wyczerpujący kondycyjnie. Mogłem zaoszczędzić ok. 1 km (czyli 7-8 minut). Straciłem z pola widzenia wszystkich zawodników i czułem, że z tego rajdu więcej dobrego już nie będzie. Byłem pogodzony tym, że w tym rajdzie nie zajmę miejsca wyższego niż 7. Za łatwy nawigacyjnie rajd...
PK12 - PK14 02:35, 22,2 km
     Przez bezdroża (a raczej pola) do widocznego z dala lasku. Kompas był niepotrzebny - wystarczyło jedynie możliwie jak najszybciej biegać. Na szczęście z tyłu już nikogo nie było, więc na spokojnie i bez presji mogłem sobie pobiegać i podelektować się rześkim porannym jeszcze powietrzem :)
PK14 - PK4 02:52, 23,7 km
    Idealnie na azymut trafiam do tego punktu - nie mogło być inaczej, skoro skraj lasu był widoczny z PK14 :). Z tego punktu wraca B. Lepka. Mi pozostało możliwie jak najszybciej dobiec do lasu.

PK4 - PK10 03:08, 25,7 km
    Półmetek za mną i zgodnie z przewidywaniami - 3h biegania. Przede mną prosty punkt i w końcu troszkę nawigowania po mapie do BnO.

PK10 - Bno 04:20, 33,3 km
    Morale nieco wzrosły, gdy okazało się, że lasy w Balczewie są całkiem przebieżne :) Widzę aż trzech zawodników, co oznacza, że wracam do gry. Może nie o pozycje 1-3, ale zawsze lepiej zająć miejsce wyższe niż mizerne siódme :). Przy PK16 widzę zawodnika w krótkich spodenkach, zaś przy PK8 - P.Witczaka (myslałem, że jego już nie dogonię). Niepotrzebnie zrobiłem 2 minutową przerwę przy PK17 - ale była mi potrzebna. Miałem dopiero 30 km za sobą i oczywiście jeszcze odczuwałem skutki 8h biegania na Olędrach. Niemniej jednak starałem się skracać tam gdzie trzeba i po 72 minutach wychodzę z mapy do BnO. 
Balczewo - etap BnO
   Słabo biegałem po mapie do BnO - 40% trasy przebiegłem w tempie do 7 do 9 min/km. Nie mogło być inaczej, skoro na nogach miałem już 33 km...
Struktura tempa mojego biegu na mapie do BnO
Bno - PK7 04:30, 34,5 km
    Przyjemny PK7 - na poprawę humoru (szczyt górki), bowiem był blisko położony na głównej mapie od mapy do BnO. 

PK7 - PK23 4:45, 36,2 km
   Coś tam poskróciłem, trochę na krechę. Opis punktu błędny, co zaowocowało stratą 2-3 minut. Na horyzoncie widzę jednego zawodnika, może z kat. TP20. Nie mam pojęcia - nie biegał jednak wprost do PK9.

PK23 - PK9 5:17, 39,7 km
    Typowy bieg na przełaj, czyli nie było szansy na wykazanie się nawigacyjnie. Na horyzoncie nikogo nie widzę i rzecz jasna biegłem tak, jakbym był już pogodzony siódmą lokatą. 

PK9 - PK13 5:35, 41,8 km
    Nareszcie jakieś mokradła, ale znów za łatwo nawigacyjnie. Widzę kilku zawodników, choć ciężko mi stwierdzić z jakiej trasy - zapewnie z TP20.
PK13 - PK11 6:04, 44,1 km
    Tutaj poszedłem na całość - albo teraz, albo nigdy. Przedzieram się przez mokradła po uda i pas. Gdy przy PK11 widzę P.Witczaka oraz B. Lepkę - morale od razu mi wzrosły. Została walka o 6 miejsce (okazało się, że była to walka o miejsce 4). miałem tylko jedną szansę - przebieg z PK11 do PK6...

PK11 - PK6 6:30, 46,7 km
    Był to bardzo ciężki kondycyjnie wariant, ale zdołałem wyprzedzić P.Witczaka. Niestety B. Lepka był dla mnie zbyt szybki, choć aż do PK1 był na horyzoncie. W pewnym momencie miał przewagę ledwie 200 metrów... Nie miałem już sił na nawiązanie walki z nim...
Mokradła ...? - lubię to :)Autor zdjęcia: K. Sieracki
PK6 - PK1 6:59, 50,2 km
    Nie mam pojęcia dlaczego nie od razu znalazłem ten punkt. Samotne drzewo.... Ale gdzie ten rów... Po 200 metrach musiałem zawrócić i wrócić do drzewa z punktem kontrolnym. B. Lepka na dobre mi uciekł, zaś ku mojej rozpaczy widzę P. Witczaka. 

PK1 - Meta 7:15, 52,3 km
    Nie mogłem sobie pozwolić na to, by z Przemkiem przegrać, Nogi mi aż piekły z bólu - nie cierpię biegać po asfalcie. Na szczęście Przemek nie nawiazał ze mną walki. Ucieszyłem się, że jednak zdołałem utrzymać 7 lokatę, choć była szansa na szóste miejsce.
Najlepsza trójka w kat. TP50
    Kilka chwil po moim przybyciu na metę dowiaduję się, że jestem piąty - miłe zaskoczenie. Okazało się, że dwóch mocnych na początku zawodników nie zdołało mnie wyprzedzić - dziwne, że na trasie ich nie zobaczyłem mimo oczywistych wariantów. Pytając się Marcina H o czas - byłem zaskoczony, iż ukończył rajd dopiero po 6h 37 min - a więc szybciej o 38 minut. W myślach miałem jedno pytanie - jaki czas wystarczył do zajęcia 3 miejsca - okazało się, że trzeba było szybciej pobiec o 30 min. Odczułem lekki niedosyt - ale realnie myśląc - maksymalnie zaoszczędziłbym może 15 minut... Niemniej jednak nie mogę być rozczarowany piąta lokatą. Gdyby nie wystartował M. Jędroszkowiak - to plułbym w brodzę nie nawiązując walki z B. Lepką :)
Statystyki z mojego biegu

Struktura tempa mojego biegu

   Podsumowując - zawody wygrali faworyci, czyli M. Jędroszkowiak, zaś za nim - M.Hippner. Walka o 3 miejsce było sprawą otwartą i zdecydowanie wygrał K. Gostomczyk. Mi przypadła piąta lokata mimo mizernie słabego tempa biegu (aż 20% trasy z tempem poniżej 11 min/km...). Nie czułem się dość mocny w tym rajdzie, ale cieszę się z piątej lokaty :) 
   Trasa dość łatwa nawigacyjnie, choć były momenty, gdzie można było wykazać się kunsztem nawigacyjnym (mapa do BnO) oraz odwagą (przebieg z PK13 do PK11). Szybkościowo zdecydowanie odbiegałem od siedmiu zawodników z TP50. Było kilka punktów godnych uwagi - np. Mysia Wieża czy labirynt w Gaju. Cieszę się, że w końcu udało mi się zagościć w Azymut Orient  - do tej pory nie byłem ze względu na Nocnego Marka.

Podsumowując:
TP50, 26 punktów kontrolnych
Czas: 7:15
Miejsce: 5/31

Wyniki:
1. Michał Jędroszkowiak 5:51
2. Marcin Hippner 6:37
3. Karol Gostomczyk 6:45
4. Bartosz Lepka 7:06
5. Seba Wojciech 7:15
6. Przemysław Witczak 7:17
...
30. Sebastian Rek 11:00 (11 PK)
30. Monika Popławska  11:00 (11 PK)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz